wtorek, 19 sierpnia 2014

NIEZAPOMNIANE WAKACJE U DZIADKÓW W GNINIE


Wakacje dobiegają końca .Pogoda się zepsuła , fala upałów odeszła i chyba już nie wróci  ,pada deszcz i jest coraz  chłodniej .Mąż pierwszy dzień urlopu rozpoczął  od remontu mieszkania córki. Nici z tegorocznego wyjazdu. Zostaje wypad na działkę lub w góry. Jak już wcześniej pisałam od maja chodzę do pracy i nie wypadało  prosić o wolne po tak krótkim stażu.W dzisiejszych czasach praca jest ponad wszystko.Pójdziesz na urlop i nie masz gdzie wracać .Mam na myśli tylko moją pracę. Korzystając z okazji  opiszę króciutko jak wyglądały moje wakacje w dzieciństwie i latach szkolnych.  Moja rodzina nie była zamożna ,mimo to stać nas było na wyjazdy kolonijne i obozy .W tamtych latach zakłady pracy moich rodziców miały swoje  ośrodki wczasowe i kolonijne nad morzem i w górach. Za wyjazd dzieci płaciło się nie wiele a jeszcze można było dostać dopłatę z funduszu wczasów pracowniczych. Co roku przez kilkanaście lat na trzy tygodnie wyjezdżałam z siostrami na kolonie nad morze do Łukęcina. Mile wspominam ten okres ,mimo apelów ,sal wieloosobowych ,zatłoczonej stołówki ,mlecznych i owocowych zup. Byłam nad morzem i to było najważniejsze .Po powrocie, w czasie urlopu rodziców wyruszaliśmy do dziadków na wieś.
Wielogodzinna podróż w zatłoczonym pociągu , kartonowe duże walizy tak zaczynała się wyprawa rodzinna. co roku ten sam scenariusz pociąg z Chorzowa o 23,przesiadka w Poznaniu, o 5 rano pociąg do Grodziska Wielkopolskiego. Gdzieś koło południa spotkanie z dziadkiem, który przyjeżdżał po nas na dworzec bryczką z końmi albo wozem, na którym były jakieś prymitywne ławki .Rodzinka na wóz i wio ! przez miasto do wsi Gnin oddalonej 10 km.Taksówki może i były ale kogo było stać na taki luksus.

.Mój dziadek w latach 50 tych pracował w Spółdzielni Rolniczej i wraz z innymi rodzinami dostał mieszkanie w pałacyku -dworku którego właścicielami przed wojna byli Kęszczyccy . Do pałacu wjeżdżało się długą aleją kasztanową .Z okien można było zobaczyć ogromny klomb a z tyłu budynku zawsze zielony od rzęsy staw otoczony starymi krzewami i drzewami. Do budynku wchodziło się schodami ,które podpierały cztery kolumny. W dolnej części pałacu babcia miała kuchnię w której podczas naszego pobytu codziennie piekła ciasto biszkoptowe z owocami .Jeszcze dziś pamiętam smak tego ciasta .Na piętro wchodziło się drewnianymi lekko skręconymi  schodami .
Górne drzwi otwierała żelazna krata oraz drzwi wahadłowe ,które prowadziły do dużego holu .,gdzie po obu stronach mieściły się pokoje babci i innych lokatorów .  Podczas wakacji zajmowaliśmy z rodzicami sypialnie dziadków .Był to pokój z widokiem na staw. Uwielbiałam zabawy w pałacowych pomieszczeniach a najbardziej buszowanie na strychu , gdzie wśród  starych mebli stał duży fotel obity czerwonym aksamitem . Siadałam na nim i udawałam księżniczkę .Było to nasze sekretne miejsce . Pod głównymi schodami wejściowymi z obu stron były wnęki w których prawdopodobnie kiedyś przechowywano bryczki lub inne powozy .Zachowały się jedynie zamurowane ślady po tych pomieszczeniach . Muszę jeszcze wspomnieć o ciemnych i wilgotnych piwnicach,które nazywaliśmy lochami. Miały dwa wyjścia i były świetnymi miejscami do zabaw w chowanego .













ZDJĘCIE PAŁACU Z KATALOGU POLSKICH ZAMKÓW I DWORKÓW
MARCINA PŁÓCIENIKA - OBIEKT Z 19 WIEKU



SPROSTOWANIE MOICH WSPOMNIEŃ W ODPOWIEDZI NA KOMENTARZ OSOBY ZNAJĄCEJ POTOMKA PRAWOWITYCH WŁAŚCICIELI PAŁACU .



We wspomnieniach z dzieciństwa i pobycie u dziadków w pałacu nie napisałam że pałac był ich własnością .Mieszkali tam wraz z innymi rodzinami ,którzy jako pracownicy spółdzielni w latach 50-tych otrzymali tam mieszkania . Co do opisywanych strychowych skarbów nie mogę stwierdzić czy były to przedmioty pochodzące z wyposażenia pałacu czy niepotrzebne rzeczy mieszkających tam wówczas lokatorów. Bardzo mi przykro ,że mój wpis tak bardzo wzruszył a jednocześnie zbulwersował potomka prawowitych  właścicieli pałacu .Nie mogę odpowiadać za historię ,prawo i władzę panującą w czasach kiedy to odbierano prawowitym właścicielom ich domy ,mieszkania i dobra majątkowe .We wpisie opisałam to co czułam i  widziałam oczami dziecka nie znając historii ani dziejów pałacu .









.Miałam tam wiele koleżanek,które nauczyły mnie jazdy na rowerze ,razem z nimi poznawałam piękno i życie na wsi .Opiszę jeszcze jedno zdarzenie związane z pałacem. Miałam może osiem lat .Siedziałam na łące z koleżankami z tyłu pałacu i szyłyśmy sukienki dla lalek. Miejscowe dziewczyny miały skrawki materiałów a ja nie miałam nic .Dostrzegłam suszące się babcine  pranie na słoneczku.Spodobała mi się pięknie haftowana koszula nocna  .Bez namysłu obcięłam hafty i koronki z których uszyłam prześliczną sukienkę mojej lalce .Nawet babcia była zachwycona tą kreacją,nie poznawszy  swojej bielizny ...Następnego dnia podczas prasowania doznała szoku .Ale była awantura po której dostałam resztę tkaniny. Wioską otaczały przepiękne łąki ,pola i lasy. codziennie rodzice pomagali w pracach polowych a my bawiliśmy się do woli .Pamiętam smak jajek prosto z kurnika ,ciepłego mleka od krowy i świeżutkich warzyw z ogródka. Wiśnie jedliśmy prosto z drzewa a jabłek dziadek przywoził całe kosze. Nie to co w domu kiedy mama kupowała je na sztuki.Chodziłam z babcią karmić zwierzęta i wieczorami doić krowy.Nigdy nam się nie nudziło ,a dni szybko mijały.    .Pałac stoi do dziś . . Co roku gdy zbliża się okres urlopu ciągnie mnie do tamtych miejsc.  Ostatnio byłam tam w 2012 roku i dzięki uprzejmości zamieszkałej tam  rodzinie zrobiłam klika zdjęć. Wpuszczono nas nawet na górne piętro .Schody zniszczone ,ale są  .Krata niestety się nie zachowała .Hol na górze wydaje się dużo mniejszy,myślę ,że dlatego gdyż ja byłam kiedyś mała .Budynek z każdym rokiem bardziej niszczeje. Nie rozumiem jak władze gminy mogą na to patrzeć,przecież to przepiękne miejsce.
                                                






Zdjęcie pałacu w latach 60 - tych. Z lewej strony moja babcia Maria


Pierwsze odwiedziny mojej mamy u teściów .Moja mama z siostrą Marysią na tle pałacu 19 58 r 

Schody prowadzące do pałacu ,na zdjęciu nieżyjący już brat mojego taty -Staszek lata 60 te.

Babcia z ciocią na schodach pałacu -lata 60 te

Ślub cioci Haliny lata 60 te . Zdjęcie na tle pałacu

Zdjęcie zrobione przez mojego ojca .Widok z pałacowego okna na drogę prowadzącą do budynku. Czasy naszego dzieciństwa

Zdjęcie pałacu z katalogu Polskich zamków ,Pałaców i Dworków Marcina Płóciennika .Obiekt dworski z 19 wieku w Gninie









                                                       ZDJĘCIA PAŁACU z 2012 R





















U góry -okno na strychu.

Tył budynku- okna gdzie babcia miała kuchnię

Staw na tyłach pałacu


Drewniane schody prowadzące na piętro



  .Na skraju wsi stoi całkiem dobrze zachowany budynek szkoły do której chodził mój ojciec .Pod lasem jest malutki cmentarz na którym spoczywają moi dziadkowie pradziadek i wielu znajomych mi z dzieciństwa mieszkańców wsi. Bocianie gniazda na stodołach to widok dla mieszkańców codzienny .Dla mnie wspaniały.    



Budynek w którym mieściła się szkoła do której chodził mój ojciec





W pobliżu pałacu przed wojną stał stary drewniany kościół i cmentarz .Mój ojciec jako nastolatek  często bawił się z kolegami w tym miejscu .Opowiadał jak zajadali się  tam ukradzionymi    z kościelnego sadu owocami Kościół został spalony przez wycofujące się oddziały niemieckie  27 stycznia 1945 roku .W tym miejscu obecnie jest pamiątkowa tablica i krzyż a na  miejscu  cmentarza rosną jabłonie. Tata żartował ,że wyrosły z pestek tych  jabłek które jadł z kolegami.










                                                                                                                    Niespełna 2 km od  Gnina leżą  Ruchocice miejscowość, do której prowadzi droga na poboczach której, rosną stare kasztanowce i drzewa orzecha włoskiego. W Ruchocicach mieszka siostra mojego ojca ciocia Halina  i kuzynka Aldona z rodziną. Mała miejscowość a bogata w zabytki.Największą atrakcją jest drewniany kościół św.Urszuli z 1730 roku a w nim barokowy ołtarz i rokokowe organy .Obok rosną stare lipy w obwodzie 400 cm i Figura Jezusa Chrystusa ustawiona na prostym postumencie sztucznie usypanym wzniesieniu.









W pobliżu kościoła rozciąga się staw -raj dla wędkarzy

Po zachodniej stronie Ruchocic nieopodal domu mojej kuzynki rozciąga się park,który otaczał dwór właściciela wsi .Rosną tam okazałe  stare dęby i kasztanowce.. Widok z tarasu jest przepiękny ,złociste pola , lasy ciągnące się kilometrami,pełne jagód ,borówek i grzybów  Droga do lasu to aleja kasztanowców ,która jest  pomnikiem przyrody.



Widok na złociste pola - po żniwach.


Ja w drodze do lasu




Dom mojej cioci -siostry ojca

Osiedle kilkunastu domów -dom mojej kuzynki Aldony

Pobliski park








                                                             DRZYMAŁOWO 



Kilka kilometrów od Ruchocic na drodze do Zielonej Góry jest Drzymałowo .Miejscowość, w której chłop Michał Drzymała w latach 1905-09 nie mógł uzyskać od władz pruskich zezwolenia na budowę domu zamieszkał w wozie cyrkowym i codziennie przesuwał wóz o kilka metrów.Na miejscu wydarzenia postawiono pamiątkowy kamień .Przy szosie wybudowano gościniec U Michała a także kopię wozu Drzymały.



Zajazd U Michała









Następnym miasteczkiem godnym uwagi są Rakoniewice .Słyną z wielu dworków ,starych kamieniczek . Znajduje się tam przepiękny rynek z fontanną i kiosk z lodami .Właśnie w tym kiosku kupiłam upragnione i nie zapomniane z dzieciństwa   lody Pingwiny ,o smaku mleka jajek i cukru .Obok rynku mieści się muzeum strażackie. Bardzo urokliwe ,ciche i spokojne miejsce.




                                                                    RAKONIEWICE






Kościół św Marcina i Stanisława 1797-1805 r

Stare kamieniczki







                                                     Grodzisk Wielkopolski 


Rynek -Urząd Miasta


Zabytkowa studnia BERNARDA














W upalne dni koniecznie trzeba odwiedzić pobliskie jeziora .a jest w czym wybierać.Ziemia wielkopolska i leszczyńska słynie z czystych wód .Najbliższe jezioro to kuźnickie ,obrzańskie i wolsztyńskie.Czysta woda i piaszczyste plaże służą wypoczynkowi .Otaczają je lasy i ośrodki wypoczynkowe ,korty tenisowe i stadniny konne .Można tam spędzić przepiękne wakacje .Dalej w kierunku Leszna rozciąga się jezioro Boszkowo i Sławskie zwane Dominikańskim.Wspaniała przyroda i czyste powietrze .Kierunek Poznań -jezioro w Niepruszewie i przepiękny  ogród   nad samym jeziorem  z unikalną roślinnością  o którą dba moja ciocia Marysia i wujek Bolek.










Jadę tam jak do siebie .Mimo ,iż urodziłam się na Śląsku z ziem Wielkopolski wyrastają moje korzenie. Uwielbiam odwiedzać miejsca, w których urodził się mój ojciec i gdzie żyli i pracowali moi dziadkowie .Nadal tam mieszka większość rodziny ze strony ojca i zawsze kiedy przyjeżdżam czuję się  jak w domu .Dziękuję cioci Halinie i wujkowi oraz kuzynce Aldonie i jej  mężowi Zbyszkowi za coroczną gościnę ..Wspólnie spędzony czas,wypady nad jeziora,do lasu ,wycieczki dzięki którym poznałam wiele ciekawych miejsc i ludzi.Mam nadzieję ,jeśli zdrowie pozwoli zobaczymy się w przyszłe lato.







Grodzisk dworzec kolejowy -  tu  zaczynały się wakacje u dziadków 

Ruchocice - a  tu się kończyły.


12 komentarzy:

  1. Piękne wspomnienia:)
    Niestety znam kilka takich niszczejących pałacyków stojących w otoczeniu parków ze starodrzewiem:( W naszej okolicy jest ich kilka, jeden całkiem niedawno się zawalił i trzeba było wyburzyć. Szkoda bo taki los może spotkać i inne a takie piękne są i mogłyby być chlubą okolicy. Smutne to:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, moje słowo, co za wspaniały obraz słowo, które przygotowały dla nas. Bardzo podobało mi się te zdjęcia. To jak ustawienie w książce. Być może powinno się pisać o swoich przygodach w tym miejscu. Z perspektywy młodej dziewczyny - dorastanie w tym niesamowitym miejscu. Jestem zaskoczony, wzruszony i czuję się uprzywilejowany cię, drogi przyjacielu. Błogosławieństwa dla Ciebie i Twoich pięknych, tajemniczych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne wspomnienia, szkoda, że pałac zamieszkują teraz obcy ludzie. Szkoda też, że zniknęły w tajemniczy sposób strychowe skarby. Wiele pałaców po wojnie zamieniono na mieszkania komunalne.Czasem wygrywały te, które zamieniono na szkoły czy domy pomocy. W mojej okolicy jest wiele takich zniszczonych pałaców, to bardzo smutne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie to wszystko opisałaś i pokazałaś !!! Część mojej rodziny również pochodzi z Wielkopolski :) . Żal, że pałac jest w coraz gorszym stanie i zamieszkują go teraz obcy ludzie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowicie miło mi się czytało Twoje wspomnienia:)), są niesamowite... Pierwsze skojarzenie z "Tajemniczym ogrodem", chociaż Ty piszesz o pałacu:))),
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam przychodzę po prośbie szukam co może oznaczać literka G - samo proste G wyryte na karku lalki z porcelany - z góry dziękuję gdybyś wiedziała co to za sygnaturka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspomnienia są bezcenne....

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie mieć takie wspomnienia :) bez nich byłoby jakoś tak pusto, ja też mam
    swoje wydaje mi się,że bezcenne wspomnienia wakacyjne, zresztą czasy były inne
    fajniejsze :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne wspomnienia! Takie wiejskie wakacje u Dziadków musiały być świetne. Szkoda tylko, że pałacyk popada powoli w ruinę... Strasznie mi się podoba zdjęcie tego strażaka, ktoś miał ciekawy pomysł na fontannę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładne zdjęcie i ciekawe miejsce, bardzo podoba się te bociany. Ciekawy post.
    Pozdrawiam i zycze przyjemnych wakacje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz dryg do pisania takich wspaniałych postów. Okraszasz je zdjęciami i człowiek czuje się tak, jakby tam był z Tobą...
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem z gnina czy ma pani więcej zdjęć z dawnych czasów tej miejscowości?

    OdpowiedzUsuń